Jędruś ma około 7 lat i jest jednym z tych psiaków, których historia szczególnie mocno ściska za serce. To pies po trudnych przejściach, który najwyraźniej stracił wiarę w człowieka. Nie wiemy, co dokładnie wydarzyło się w jego przeszłości, ale wiemy jedno – zaufanie do ludzi jest dla niego czymś niezwykle trudnym. Jędruś nie jest psem, który będzie skakał na widok człowieka, domagał się głaskania czy z radością nadstawiał brzuszek. Wręcz przeciwnie. Kiedy ktoś wchodzi do jego kojca, najchętniej schowałby się w najdalszym kącie i stał się niewidzialny. Wyciągnięta w jego kierunku dłoń wciąż budzi ogromny lęk. Nawet delikatna próba dotyku sprawia, że Jędruś odskakuje i szuka bezpiecznej odległości. Choć jest z nami już około dwóch lat, jego postępy są bardzo powolne. Ale wiecie co? My nauczyliśmy się cieszyć nawet z najmniejszych rzeczy. Cieszymy się, że nie ucieka już na sam widok człowieka w najgłębszy kąt kojca. Że potrafi podejść do krat, jakby przeczuwał, że czeka go spacer. Że pozwala zbliżyć się coraz to nowym osobom. Że sam potrafi podejść do wyciągniętej ręki, by zabrać smakołyk. To dla wielu psów drobiazgi, ale dla Jędruli są to naprawdę wielkie osiągnięcia. Na spacery wychodzi tylko z kilkoma zaufanymi wolontariuszkami. Samo przypięcie smyczy jest ogromnym wyzwaniem – dlatego korzystamy ze specjalnego łańcuszka przymocowanego do obroży, który pozwala uniknąć bezpośredniego kontaktu z jego szyją. Jędruś jest naszym psiakiem specjalnej troski. Nie będziemy ukrywać, że opieka nad nim wymaga ogromnej cierpliwości, doświadczenia i zrozumienia. Nie jest gotowy na zwyczajne życie w przypadkowym domu. Nie wiemy, czy kiedykolwiek pozwoli się pogłaskać, czy nauczy się czerpać radość z bliskości człowieka. Nie chcemy składać obietnic, których nie możemy zagwarantować. A jednak wciąż marzymy… Marzymy, że gdzieś jest ktoś, kto spojrzy właśnie na niego. Kto nie będzie oczekiwał natychmiastowych efektów, nie będzie próbował przyspieszać niczego na siłę i zrozumie, że czasem największym sukcesem jest to, że pies po prostu pozostaje w pobliżu. Szukamy dla Jędruli bardzo świadomego, spokojnego i doświadczonego opiekuna, najlepiej gotowego do współpracy z behawiorystą. Domu bez presji, z bezpiecznym otoczeniem i możliwością dalszej, cierpliwej pracy nad jego lękami. Konieczne będzie indywidualne poznanie Jędruli i przygotowanie do jego specyficznych potrzeb. Może nigdy nie będzie psem, który rzuci się na powitanie i zamerda ogonkiem na widok swojego człowieka. Może jego miłość zawsze będzie wyglądała zupełnie inaczej niż ta, którą znamy. Ale czy naprawdę musi być idealnym, kontaktowym psem, żeby zasługiwać na własny dom? Jędruś nie potrzebuje kogoś, kto go naprawi. Potrzebuje kogoś, kto da mu szansę być sobą i pokaże, że człowiek nie zawsze oznacza zagrożenie. Nie wiemy, czy taki dom się znajdzie. Ale dopóki jest choć cień nadziei, nie przestaniemy o niego walczyć.



